Blog Dwiksa

Bo na głupoty zawsze jest czas

Łykendowy szowinistopak numer 2 Luty 27, 2010

Filed under: Bez kategorii — dwiks @ 10:59 pm

Nie chce mi się pisać rozbudowanego wpisu, zamieszczę więc garść szowinistycznych dowcipów. Tak na rozluźnienie w łykend.

——————-

Dlaczego kobieta ma o jeden zwój mózgowy więcej od konia?

Żeby zmywając podłogę w kuchni, nie napiła się wody z wiadra.

———————

Ilu potrzeba szowinistów aby wkręcić żarówkę?

Żadnego, niech szmata zmywa po ciemku.

———————-

W jaki sposób można kobiecy mózg doprowadzić do wielkości zielonego groszku?
Mocno nadmuchać.

———————–

Na rynku pojawiła się viagra dla kobiet w postaci kremu. Należy ją sobie łagodnie wsmarować w stopy. Podobno dzieki temu można dłużej stać w kuchni, nie męcząc się…

———————–

Większość narzeczeństw kończy się pomyślnie, ale są też takie, które prowadzą do małżeństwa.

 

Z serii – szowinistyczne dowcipy Dwiksa Luty 20, 2010

Filed under: Bez kategorii — dwiks @ 2:17 pm

Ze wszystkich możliwych dowcipów uwielbiam te o kobietach :D A najbardziej szowinistyczne. Najbardziej podoba mi się sytuacja, gdy opowiadam taki dowcip a płeć przeciwna się bulwersuje :D To jest w nich najpiękniejsze. A wystarczy przecież odrobinę dystansu…

Wracając jednak do tematu, to postaram się co tydzień (tak w okolicach weekendu) zamieścić jakieś dowcipy z serii – szowinizm to piękna rzecz. To zaczynamy ;)

Jaka jest różnica między seksem z żoną, a seksem z kochanką?
Taka jak między polowaniem, a świniobiciem.

——-

- Czy kobieta po 60-tce może mieć prostopadły do ciała biust?
- Tak, jak zmywa podłogę.

——

Kumpel do kumpla:
- Dlaczego Ty do swojej żony mówisz flanelciu?
- Bo to takie zdrobnienie…
- Zdrobnienie? Od czego?
- Od: “Ty szmato”.

 

Dolce-Vita część II czyli o Włoszech słów kilka Luty 18, 2010

Filed under: ogólne — dwiks @ 1:45 pm
Tags: , , ,

Zacznę od tego, że słowa postaci:

Jutro albo pojutrze dodam kolejny wpis, także “Stay tuned!”

Należy traktować z dużym przymrużeniem oka. Powtarzam dużym! Jakoś tak mam, że nie lubię pisać (robić) o czymś następnym nie dokańczając czegoś co zacząłem wcześniej. Tak mam z pisaniem nie tylko postów na blogu ale i programów – czyt. ciężko mi cokolwiek konkretnego sklecić. No ale to tak słowem wstępu.

Nawiązując zaś do tytułu wpisu opiszę teraz jak w trakcie tych 2 tygodni we Włoszech odebrałem ten kraj.

Turystycznie Włochy to kraj idealny – no może prawie idealny. Wszędzie góry, wszędzie morze no i przede wszystkim wszędzie ciepło. O ile góry i ciepło mamy w Polsce na przełomie lipca/sierpnia (góry to nawet cały rok!), o tyle tak czystego i tak wspaniałego morza już nie. Cieplutka woda, duże zasolenie = możliwość położenia się na wodzie i leżenia do góry wentlem przez pół godziny. Posprzątane i czyste plaże oddają klimat innego kraju. Pływając słyszało się głownie Włochów, jednak raz odpływając dość daleko usłyszałem piękne zdanie:

-Ty, ale kurwa zimna woda!

i poczułem się tak swojsko. Ale ogólnie cud miód i orzeszki. Szkoda, że Bałtyk nie jest chociaż w takim stopniu czysty.

Pan samochodzik

Kolejną rzeczą, która rzuciła mi się w oczy są samochody. Większość  włochów jeździ tym co w Polsce, z tym że jakieś 10-15 lat młodszym. I mniejszą ilością nabitych kilometrów. Z tej perspektywy Polska pełni rolę złomowiska Europy, gdzie trafiają wyjeżdżone samochody. O tyle głupie, że tam zwykłego rzemieślnika stać na to by kupić samochód z salonu i serwisować go w ASO, zaś u nas aby kupić samochód nowy trzeba raczej zarabiać grubo powyżej średniej krajowej. Zarobki polskie, ceny europejskie ;)

Girls, girls, girls

Najsmutniejszym wątkiem mojej wyprawy były dziewczyny. W odróżnieniu od moich wyobrażeń, większość Włoszek w wieku produkcyjnym wygląda brzydko. Po prostu. Puszyste, bez wdzięku, bez stylu, tak naprawdę to ciężko znaleźć jakiś pozytywny aspekt oprócz opalenizny ;) No może warto wspomnieć, że podczas podróży statkiem trafiły się takie dwie ładne dziewczyny, ale w każdym lesie liściastym ze dwie sosny się zawsze znajdą ;]

Włoskie drogi

Warto wspomnieć również o kulturze kierowców, którzy na normalnych drogach miejskich nigdzie się nie spieszą i z szacunkiem odnoszą się do innych uczestników ruchu. Jazda rowerem nie stanowi już wyzwania jak w Polsce gdy ciężarówka pomknie obok na odległość łokcia, wyprowadzając rowerzystę z równowagi. Od szybkiej jazdy są tam autostrady pozwalające się przemieszczać z należytą prędkością.

Kom Bek

Po dwóch tygodniach trzeba było wracać i podsumowując to chyba najgorsza część wakacji. 40h praktycznie nieprzerwanej jazdy potrafi wykończyć każdego. Na szczęście przez te 2 tygodnie człowiek wypoczął na tyle, że masakry nie było. Dodam, że wracając, w Polsce odwoził nas młody 21-letni kierowca, który optymizmem potrafiłby zarazić każdego. Mnie zaraził na dobre pół roku. Ale to już historia na inną notkę.

The End

Podsumowując – Włochy to jeden z najfajniejszych krajów w których byłem, zarówno pod względem mentalności mieszkańców jak i tamtejszego klimatu i krajobrazu. Jak będę miał możliwość wybiorę się tam chęnie jeszcze nie raz.

 

Dolce Vita część I czyli wyjazd Wrzesień 1, 2009

Filed under: ogólne — dwiks @ 8:01 pm
Tags: , , ,

To będzie chyba najdłużej pisany i oczekiwany wpis ze wszystkich, które do tej pory skrobnąłem. Jednak moi czytelnicy po prostu nie mogą czekać ;) Oczywiście będzie poświęcony wakacjom, a dokładniej mojemu dwutygodniowemu wyjazdowi do Włoch.

Wyjazd

Podróż zaplanowałem na 7 sierpnia, dokładnie na 40 minut po północy. Przyjechał po mnie bus, który miał mnie wraz z siostrą odwieźć do Jasła, skąd następnie wyjechalibyśmy do Włoch. Wszystko byłoby pięknie, gdyby nie jego stan techniczny. A może wypadałoby powiedzieć, brak jakiegokolwiek stanu. Cały pordzewiały, w środku zimno jak cholera (początek sierpnia to już jakieś 16 stopni w nocy) i co najgorsze – w środku trzęsło jak cholera. Pan kierowca zadbał żebym nie zmrużył oczu, a dodatkowo starał się chyba pozbawić mnie, a co najmniej uszkodzić, narządy wewnętrzne. No cholera, różne rzeczy rozumiem, ale żebym podczas jazdy musiał się kurczowo trzymać fotela to wybaczcie ;) Zjechaliśmy kawałek lubelszczyzny i podlasia i ostatecznie dotarliśmy do tego cholernego Jasła na 6:30.

Tam szybka przesiadka do autobusu i przeniesienie bagaży i wyjazd koło godziny 7:10. Autobus dosyć komfortowy – wygodne siedzenia, klimatyzacja, wystarczająco miejsca na nogi – ogólnie bez zastrzeżeń. W Polsce jak to Polsce, drogi jakie są każde widzi, dopiero przy granicy jedzie się po naprawdę równych drogach, których nie można się powstydzić. W międzyczasie zjedliśmy obiad i niedaleko granicy zatrzymała nas straż graniczna. Niby Szengen, niby na dowód – ale dobrze mieć te paszporty. Wizyta bardzo króciutka, raptem 10 minut i jedziemy dalej. Granicę przekraczaliśmy koło godziny 13:30-14 więc po 7 godzinach podróży.

Słowacja

Słowacja to całkiem ciekawy kraj. Bardzo dobre drogi (nie wszędzie, ale też dużo budują), piękna Bratysława i ogólnie bardzo interesujący kraj. Zgoła inny od tego jaki znamy z filmów Hostel (2). Z drugiej strony, wszędzie nie byłem, bo to tylko przejazdem,  więc bazuję na wiedzy zdobytej jedynie  zza szyby autobusu, bo się nie zatrzymywaliśmy. Kraj króciutki, całość przejechaliśmy w około 3-4 godzinki i w Austrii byliśmy około osiemnastej.

Austria

Ta podróż pokazała mi Austrię jako kraj-autostradę, gdyż, jak na nią wjechaliśmy przy wjeździe tak jechaliśmy i jechaliśmy prawie 7 godzin. Ogólnie za dużo to nie widziałem, troche przesypiałem, ale stawaliśmy na paru stacjach przy autostradach i wywnioskowałem, że to kraj ludzi mocno zaradnych – w każdej ubikacji babcia klozetowa, która pobierała stałą opłatę 0,5 euro za skorzystanie z ubikacji. W Polsce i we Włoszech toalety były zazwyczaj darmowe. Ale nie ma co narzekać, toalety były czyste, zadbane i z papierem toaletowym i mydłem. We wcześniej wymienionych krajach to zależy od szczęścia. Jak Austria to i Alpy – pierwszy raz zobaczone pozostają w głowie chyba na zawsze. Aż chce się rzec – widziałem Alpy – mogę umierać ;) Widok niezwykły, tym bardziej zasuwając 100 km/h po autostradzie, znajdującej się między górami. Na koniec panowie zaserwowali nam filmy “Kochaj i tańcz” i “Złoty środek”. Oba raczej średnie, ale czas leciał bardzo szybko i człowiek zrobił się senny. Pod koniec projekcji KiT, zatrzymaliśmy się na stacji i niestety musieliśmy przenieść się do busa, który dopiero miał za zadanie rozwieźć nas w różne części Włoch. O tyle kłopotliwe, że to była godzina 23:40 i spać już się chciało jak cholera. A niech to dunder świśnie!

Włochy

Włochy z podróży pamiętam jak przez mgłę – odwiedzaliśmy głownie małe miasteczka, a większość podróży (przynajmniej początek zaraz potem jak wyjechaliśmy z Alp) przespałem. Ogólnie mocno na plus, z zastrzeżeniem że zrobiło się strasznie gorąco po wyjściu na dwór. Widoki – nieziemskie. Wjazd gdzieś w pizdu wysoko, wąskimi serpentynami to niezłe przeżycie.  Ostatecznie dotarliśmy do celu (czyli miejscowości Chiavari) o 13:30. Jako ostatni, chyba jak zawsze ;)

Podsumowanie

Całą podróż mogę skwitować słowem – przyzwoicie. 36 godzin podróży z czego około 30h jazdy to cholernie dużo czasu. Patrząc na to inaczej, to chyba najtańszy i wygodny sposób na dotarcie bezpośrednio do wyznaczonego miejsca.

Ponarzekać mogę jedynie na:

  • pewną panią z dziećmi, które ciągle krzyczały i jęczały, co biorąc pod uwagę czas podróży było dosyć irytujące
  • jakość busa który nas dowoził do Jasła
  • czas podróży
  • i chyba tyle ;)

To w dzisiejszym wpisie tyle, nie chce tworzyć potworków, których przeczytanie w całości zabierze z godzinę i całą podróż rozbijam na poszczególne etapy. Jutro albo pojutrze dodam kolejny wpis, także “Stay tuned!”

 

Goodbye and Goodnight Sierpień 6, 2009

Filed under: ogólne — dwiks @ 10:07 pm
Tags: ,

Wyruszam w podróż. Długą podróż ale niekoniecznie bardzo daleką. Czeka mnie jakaś doba podróży autokarem. Dodatkowo, co chyba najgorsze, czeka mnie dwutygodniowa rozłąka z komputerem. Normalnie odwyk. W sumie nie wiem jak to wytrzymam. Trzeba to przyznać, że jestem cholernie uzależniony od tego gówna i naprawdę ciężko będzie się pozbierać. Myślę, że pierwsze 3 dni będą wporządku, dopiero potem nastąpi kryzys i rozdrażnienie, zaś po tygodniu odstawienia, już wszystko wróci do normy. Ale tego mi trzeba. Niedługo październik i studia informatyczne w pewien sposób wymuszają przesiadywanie przed tym gównem i klepanie kodu lub ogarnianie sytuacji.

Mimo wszystko dam radę. Jedynie szkoda mi wyjeżdżać, bo tutaj mam kolegów, przyjaciół czuję się radośnie i swojsko. I w żadnym wypadku nie narzekam, że spędzam wakacje w domu. Też jest fajnie, nawet trochę bardziej niż fajnie. Z drugiej strony taki wyjazd (dokładniej Włochy) to być może jedyna okazja jaką będę miał w życiu. A któż wie czy będzie kolejny dzień…

Także trzymać się wszyscy, Dwiks odchodzi na dwa tygodnie, żeby powrócić w blasku chwały.

PS. Będę tak 23 sierpnia, więc jak szykuje się jakaś popijawa to dać znać ;)

 

Renoma Sierpień 6, 2009

Filed under: blog — dwiks @ 9:41 pm
Tags: , , , , ,

W Internecie można natknąć się na mnóstwo rzeczy ciekawych i tych zupełnie beznadziejnych. Na interesujące i wartościowe komentarze na serwisach społecznościowych i te na które nie warto zwracać uwagi. Renomą nazwałbym chwilę, gdy ktoś cytuje twoje słowa uważając je za warte powtórzenia, bo wnoszące wiele do tematu, bo jedno zdanie potrafi zastąpić wielostronicowy felieton. I pewnego pięknego razu, sam się doczekałem zacytowania moich słów. W sumie, bardzo miłe uczucie, tym bardziej, że słowa te znalazły uznanie wśród innych użytkowników wykopu.

"Przy 300 na godzinę jedyne co można pobrać z motocyklisty to DNA, żeby ustalić tożsamość. " - Dwiks

“Przy 300 na godzinę jedyne co można pobrać z motocyklisty to DNA, żeby ustalić tożsamość. ” – Dwiks

 

Teoria spiskowa dziejów czyli powstanie bloga Sierpień 5, 2009

Filed under: blog — dwiks @ 7:29 pm
Tags: , ,

Once WieNchu said:

a tak sobie teraz mysle i wiesz co wymyslilem, ze ty chyba sobie pomyslales jakis czas temu jak myslales nad załozeniem bloga, i zeby go tak schowac, bo myslales wtedy ze za jakis czas, jakas znana osoba, a najlepiej wydawca, w przypływie nudów bedzie sobie myslał, o dupie maryny, i w googlach albo innym pierdolniku wpisze dwiks blog i znajdzei twoja jakze barwna historie, i sobie pomysli a chuj co mi szkodzi wydam te wypociny, i zrobisz sie jak jakis drugi potter ten hary czy jak mu tam

Ach ten WieNchu, jak zawsze mnie rozgryzł. Teraz czekam na jakiegoś wydawcę, który naprawdę już nie ma czego drukować i chciałby drukować takie pierdoły.

A tak serio, ten blog jest prowadzony dla mnie i tylko dla mnie, a inspiracją jego powstania był film The Notebook (Pamiętnik), który szczerze polecam. Potem może napiszę jego recenzję ;)

 

Death Dream Lipiec 21, 2009

Filed under: ogólne — dwiks @ 9:37 am
Tags: , , , , ,

Sny, w których umieram to najpiękniejsze sny jakie do tej pory miałem.

Właśnie wczoraj miałem taki sen. Śniło mi się, że jadę ze znajomymi samochodem, ogólnie wesoła atmosfera, wszyscy rozbawieni rozmawiamy ze sobą. I nagle auto wbija się czołowo pod tira. Ciężko aż określić uczucie jakie wtedy odczuwałem, ale było to coś mocno niezwykłego. Chwila bólu, a potem osiągnięcie takiego niespotykanego spokoju. Totalne wyciszenie ciała i umysłu. Ten kto przeżył coś takiego, wie co mam na myśli. Najlepsze, że umarłem, a miałem pełną świadomość tej sytuacji.

Innym razem miałem sen w którym ktoś zabił mnie nożem. Sen mocno psychodeliczny, przewrotny. Nagle z nikąd pojawia się jakiś nożownik i zadaje parę ciosów w okolicach żeber. Odczuwam ból, a potem powoli się wykrwawiam. Gdy uchodzi ze mnie życie, mam odczucia podobne do tego ostatniego snu gdy osiągam ‘wewnętrzne qua’. Potem umieram u kogoś na rękach. Mówie wam, coś pięknego.

Sny, które miałem są genialne i mógłbym je śnić na okrągło. Lekkość bytu, odczuwanie spokoju jakiego nigdy w życiu nie osiągnąłem jest przepiękne (the most prettyful ;) ). Czy to oznacza, że śmierci się nie boję? Raczej nie, ale myślę, że nie ma się czego bać. Jeśli istnieje Bóg, który jest miłością, a jego miłosierdzie nie ma końca to chyba przyjmie człowieka, ktory może i nie chodził do kościoła, ale był dobry. Jeśli za niechodzenie do kościoła czy coś równie bzdurnego miałbym nie iść do raju, to nie chcę znać takiego boga.

 

Pierwsza notka Lipiec 10, 2009

Filed under: ogólne — dwiks @ 8:10 pm
Tags: , , ,

Czasami dopadnie człowieka taka nuda, a z drugiej strony chęć nicnierobienia, że postanawia założyć coś na kształt bloga. I mnie coś takiego dopadło. Ze stworzeniem tego pamiętnika nosiłem się już kupę czasu, zastanawiając się jaką by tu platformę wybrać (jogger, wordpress.com,  blogspot.com czy jeszcze jakieś inne). Koniec końców wybrałem tego wpesa, bo nie chcę się babrać w szczegółach dotyczących administrowania blogiem. Tutaj mam wszystko pod ręką, pewnie i tak większości nie wykorzystam.

Aha. Bloga pisze dla siebie, ale jak tutaj jakimś cudem trafisz to walnij jakąś zajebistą notkę, która utwierdzi mnie w przekonaniu, że nie mam za grosz poczucia estetyki i stylu. Bo ja to w sumie wiem, ale tak dobrze się człowiek czuje jak ktoś się z nim zgadza.

No i swoją drogą – dostałem się na polibudę lubelską. Rok za późno – znaczy się w poprzednim roku też się dostałem, ale wybrałem uczelnię na której poległem. Tym razem taka sytuacja po prostu nie może się zdarzyć. Jak się zdarzy, to … dopiszę innym razem, bo to w sumie temat na osobną notkę.

 

 
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.